"Kiedy urodziłem się w 1978 roku w moich dokumentach napisano <muzułmanin> bez pytania o zdanie. W tureckich szkołach zmuszają każde dziecko do nauki religii islamskiej, a nauczanie innych religii jest zabronione" - pisze 28-letni Hakan Ekinci. Wcielony do wojska, dwa razy dezerterował. "Potem było więzienie i tortury" - dodaje.
Gdy uciekł w końcu za granicę, dostał się do obozu uchodźców w Albanii. Ze strachu przed deportacją do Turcji, chłopak porwał samolot lecący z Albanii do Stambułu i zmusił pilota, by poleciał do Włoch. Dopiero nad Brindisi dwa włoskie myśliwce zmusiły uprowadzoną maszynę do lądowania. Po kilku godzinach porywacz negocjacji poddał się. I zanim wypuścił 113 pasażerów, każdego z nich przeprosił. Nikomu nic się nie stało.
Hakan Ekinci cały czas ma nadzieję, że Benedykt XVI się za nim wstawi i pomoże mu wyjść zza krat. Chce też azylu we Włoszech. Boi się wrócić do Turcji.