Gdy miał 12 lat, molestował dwie dziewczynki: 3- i 5-letnią. I nie mógł o tym zapomnieć. Gdy pedofilskie marzenia wróciły do niego w snach, postanowił zaspokoić swoje chore żądze i zgwałcić bezbronne uczennice wiejskiej szkółki. Wybrał szkołę amiszów, bo wiedział, że ci odrzucający przemoc ludzie nie będą w stanie go powstrzymać.
Policja jest pewna, że po wszystkim zboczeniec planował też zabić dziewczynki. Pod szkołą jednak szybko pojawiły się radiowozy, a sytuacja wymknęła się mu spod kontroli. I spanikowany mężczyzna zaczął od razu strzelać do dzieci. A potem popełnił samobójstwo.
Z pożegnalnego listu wynika, że szaleniec miał żal do Boga za śmierć swojej córeczki. Dziewczynka zmarła tuż po narodzinach, dziewięć lat temu. Masakra w szkole miała być także zemstą na Bogu.