To świetna akcja propagandowa. Bo jak tu teraz udowodnić światu, że ajatollahowie z Teheranu to szaleńcy, którzy chcą mieć własną bombę atomową, by wymazać Izrael z mapy świata? Gdy ci zapraszają turystów i pokazują im, jak wygląda irański program atomowy. A że pokazują tylko to, co chcą, to już inna sprawa.
Bo co z tego, że pokażą kilka fabryk, jak bombę mogą robić w jakimś tajnym i zagrzebanym pod ziemią laboratorium, o którego istnieniu wie tylko kilku irańskich polityków. Ale świat będzie uważał, że Iran to dobry kraj, skoro turystom pokazuje "tajniki" swego projektu nuklearnego.
Turyści dostali zgodę na odwiedzanie instalacji od samego prezydenta Iranu. Za kilka dolarów będą mogli odwiedzić elementy atomowego projektu, porobić zdjęcia, a nawet porozmawiać z pracownikami.