Zniszczone rzeźby i spadające sufity, a kolumny obwiązane taśmą klejącą, by się nie rozpadły - oto co zwiedzający mogą obejrzeć w Canterbury. Inspektorzy budowlani boją się, że wkrótce z katedry zaczną odpadać cegły. W trosce o życie i zdrowie turystów myślą już o zakazie wstępu dla wycieczek.
Na renowację potrzeba aż 50 mln funtów (to prawie 300 mln zł). Pieniądze muszą być zebrane w ciągu najbliższych ośmiu lat. Inaczej wiele ozdób tej pięknej katedry zostanie bezpowrotnie
zniszczonych.
Kościół anglikański wezwał wiernych do wpłacania darowizn na rzecz remontu. Pomoc obiecały rząd i rodzina królewska. Bo katedra w Canterbury jest tak stara jak Anglia. Powstała w 592 roku.
Gdy za Henryka VIII doszło do rozłamu w kościele, Canterbury stało się siedzibą anglikańskiego arcybiskupa Wielkiej Brytanii.
Budynku nie dali rady zniszczyć żołdacy Cromwella ani hitlerowscy lotnicy. Teraz jednak jej ściany niszczą trucizny naszej cywilizacji.