Perry Myers czekał na narzeczoną cały wieczór. Już myślał, że go wystawiła do wiatru i może zapomnieć o ślubie. Przyjaciele pocieszali go, że znajdzie inną. Jednak Myers postanowił jeszcze na wszelki wypadek sprawdzić na policji, czy jego ukochanej nic się nie stało. I okazało się, że przeczucie go nie zawiodło. Gdy policjanci z Salt Lake City przeprowadzili krótkie śledztwo, odkryli, że Juliannę Redd porwali jej rodzice.
Nie zgodzili się z wyborem kandydata na męża. Uznali, że jeśli ją porwą, to przekonają, że powinna z nimi zostać. Dopadli ją w sklepie, gdy robiła ostatnie przedślubne zakupy, wciągnęli do samochodu i wieźli przez kilkaset kilometrów do Kolorado. Cały czas tłumaczyli, że jest ich ukochaną córeczką i nie może ich opuścić.
Tam dopadła ich policja. Rodzice trafili do aresztu, a panna młoda wreszcie mogła stanąć na ślubnym kobiercu. Teraz całym sercem popiera zarzuty, które prokurator postawił jej matce i ojcu. A za porwanie grozi im aż 15 lat więzienia.