Miał porozmawiać z więźniami i sprawdzić, czy oskarżenia Moskwy o tortury mają jakieś podstawy. Widać, prezydent Putin ma się czego obawiać, bo urzędnicy nie pozwolili Nowakowi porozmawiać ze skazańcami. Nowak usłyszał, że spotkania w cztery oczy są całkowicie zabronione przez prawo, bo przecież mógłby osadzonym dać narkotyki czy broń.
Oczywiście jeśliby chciał się spotkać w towarzystwie specjalnego oficera, to Kreml nie robiłby żadnych przeszkód. Nowak jednak głupi nie jest i wie, że żaden normalny więzień nie powiedziałby ani słowa o torturach, gdy słuchałby tego rosyjski oficer. Bo potem spadłby ze schodów albo poślizgnął na mydle.
Dlatego ONZ-owski ekspert grzecznie odmówił Moskwie i powiedział, że zrobi wszystko, "by do jego misji mogło dojść w niedalekiej przyszłości".