Biegać można tylko na wuefie, a jak uczniowie chcą się powygłupiać, od razu lądują na dywaniku u dyrektora. Nauczyciele boją się płacenia milionowych odszkodowań. Bo gdyby dziecko lekko nawet się zadrasnęło, to sprytny prawnik mógłby wyciągnąć od nich duże pieniądze.
A co na to rodzice? "Berek to przecież sama istota bycia dzieckiem" - mówi Debbie Laferriere, matka dwójki dzieci. Bo jak uczniowie mają nauczyć się działać w grupie, gdy szkoła im tego zakazuje. Normalni rodzice w życiu nie pozwaliby szkoły za to, że się dzieci powywracały podczas beztroskiej zabawy.
Część grzmi, że może już teraz pozwać szkołę, bo stresuje dzieci i pozbawia ich najważniejszych umiejętności. Czyli okazuje się, że zakaz zabaw może przynieść odwrotny skutek od pożądanego.