Normalny człowiek musi przejść przez kilkanaście kontroli, by wejść do samolotu, a na pokład może zabrać tylko kilka rzeczy. Nic się nie schowa przed oczami celników. Ale... jest na to sposób.
Według raportu telewizji BBC, przesyłki lotnicze nie są w ogóle sprawdzane. Wystarczy podszyć się pod firmę, która ma specjalny certyfikat bezpieczeństwa i już możemy wysłać co chcemy. Nieważne czy to broń, czy skóry chronionych zwierząt. Skorzystał z tego na przykład nigeryjski student, który przemycał w ten sposób do Stanów... kokainę.
Do tego przesyłki leżą niepilnowane w magazynach, więc terroryści mogliby bez żadnych przeszkód włożyć do nich bomby i wysadzić w powietrze samolot. Zresztą taką możliwość dostrzegli już filmowcy. W filmie "Węże w samolocie" przestępcy przemycają na pokład samolotu setki jadowitych węży, które atakują pasażerów. Czyżby więc fikcja miała stać się rzeczywistością?