Dziennik Gazeta Prawana logo

Przemycać najłatwiej... pocztą lotniczą

12 października 2007, 13:54
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Na lotniskach ochroniarze, bramki wykrywające metal, liczne kontrole. Wszystko to na nic. Bo dowolny towar może się znaleźć na pokładzie samolotu w... poczcie. Przesyłek nikt nie sprawdza.

Normalny człowiek musi przejść przez kilkanaście kontroli, by wejść do samolotu, a na pokład może zabrać tylko kilka rzeczy. Nic się nie schowa przed oczami celników. Ale... jest na to sposób.

Według raportu telewizji BBC, przesyłki lotnicze nie są w ogóle sprawdzane. Wystarczy podszyć się pod firmę, która ma specjalny certyfikat bezpieczeństwa i już możemy wysłać co chcemy. Nieważne czy to broń, czy skóry chronionych zwierząt. Skorzystał z tego na przykład nigeryjski student, który przemycał w ten sposób do Stanów... kokainę.

Do tego przesyłki leżą niepilnowane w magazynach, więc terroryści mogliby bez żadnych przeszkód włożyć do nich bomby i wysadzić w powietrze samolot. Zresztą taką możliwość dostrzegli już filmowcy. W filmie "Węże w samolocie" przestępcy przemycają na pokład samolotu setki jadowitych węży, które atakują pasażerów. Czyżby więc fikcja miała stać się rzeczywistością?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj