Borg przyznał się, że pięć lat temu zatrudnił do sprzątania domu młodą dziewczynę z Polski. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby dopełnił wszystkich obowiązków w urzędzie. Bo zatrudniając obcokrajowca, powinien sprawdzić, czy ma on prawo pracy i prawo pobytu w Szwecji. Ale tego nie zrobił. I okazało się, że zatrudniona Polka papierów nie miała.
To nie pierwszy minister rządu premiera Fredrika Reinfeldta, który wpadł ostatnio na łamaniu prawa. Dwie panie minister - handlu i kultury - podały się kilka tygodni temu do dymisji po tym, jak prasa napisała, że zatrudniały na czarno obcokrajowców. Dodatkowo wyszło na jaw, że minister kultury... nie płaciła abonamentu telewizyjnego. O podobny występek policja podejrzewa teraz ministra ds. imigrantów.
Jednak Borg - w przeciwieństwie do dwóch pań minister - nie zamierza rezygnować. "Popełniłem błąd, za który przepraszam" - oświadczył minister. Ale czy to Szwedom wystarczy?