Kadry, jak się wydaje prawdziwe, pokazujące śmierć Australijczyka, znalazły się na forum jednego z popularnych niekomercyjnych serwisów rozrywkowych. Na jednej z klatek filmu widać, jak płaszczka podnosi ogon, by zadać śmiertelny cios pływającemu nad nią przyrodnikowi.
Australijska policja twierdzi, że próbowano ją już kilkanaście razy przekupić, by pokazała choćby fragmenty filmu. I zapewnia, że dzielni funcjonariusze nie ulegli pokusie. A film spoczywa w dobrze pilnowanej szafie pancernej i nie ma możliwości, by ktokolwiek go ukradł czy skopiował.
Ale przecież nie wiadomo, co się działo z filmem od chwili nagrania do chwili przejęcia go przez policję. Pojawienie się pierwszych klatek może być czymś w rodzaju badania rynku - wiele telewizji chętnie zapłaci bowiem krocie za taką gratkę.
Do tej pory, po wystukaniu w internetowych wyszukiwarkach angielskich słów "steve irwin last moments", czyli "ostatnie chwile Steve'a Irwina", w najlepszym wypadku trafić można było na ponury dowcip jakiegoś internauty. Autor najpierw ostrzega tam przed drastycznymi scenami, rzekomo pokazującymi płaszczkę zabijającą Irwina, a później przy koszmarnym pisku straszy nas twarzą bohaterki jakiegoś azjatyckiego horroru. Mniej lub bardziej dało się na to nabrać pięć milionów osób.