Światowi przywódcy i koronowane głowy. Delegacje z całego świata. Wszyscy przyjechali do Budapesztu, by pokazać, że pamiętają bohaterstwo Węgrów. Pół wieku temu walczyli oni z sowieckimi czołgami, gdy Moskwa krwawo stłumiła marzenia o niepodległości.
Królowie Hiszpanii i Norwegii, 18 prezydentów - wśród nich Lech Kaczyński - i delegacje z 46 krajów przyjechały, by oddać hołd bohaterom '56 roku. Uroczystości potrwają kilka dni, a zaczną się dziś galą w operze narodowej.
Uroczystości nie rozwiążą jednak węgierskich problemów. Prawica protestująca przeciw kłamstwom węgierskiego premiera na obchodach się nie pojawi, a organizuje własne, konkurencyjne. Szkoda, że politycy z Budapesztu nie umieli pogodzić się choćby na ten dzień.
Powstanie wybuchło 23 października 1956. Węgrzy chcieli wyjść z bloku sowieckiego i odzyskać niepodległość. Moskwa pokazała jednak, jak wygląda braterska, socjalistyczna miłość. 4 listopada radzieckie czołgi zmiażdżyły gąsienicami węgierską rewolucję.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|