Popłoch i strzały na ulicy Stambułu. Szaleniec biegał pod włoskim konsulatem, mierzył do przechodniów z pistoletu i strzelał w powietrze. W proteście przeciw wizycie papieża w Turcji. Na szczęście policja go dopadła, zanim doszło do tragedii.
"Gdybym mógł, zabiłbym go własnymi rękoma. Jestem szczęśliwy, że jestem muzułmaninem" - krzyczał, zanim policjanci założyli mu kajdanki. Przed wizytą papieża, zaplanowaną na 28 listopada, protestowało już wielu miejscowych polityków. Benedykt XVI przyjedzie do Turcji dwa miesiące po swoim pamiętnym wykładzie w Ratyzbonie, w którym zacytował słowa bizantyjskiego cesarza o "mieczu Mahometa, przynoszącym samo zło".
Tekst ten muzułmanie odebrali jako atak na islam. Skończyło się zamieszkami, zamachowcy zabili zakonnicę, a kilka kościołów katolickim na Bliskim Wschodzie stanęło w ogniu. Papieża skrytykował ostro nawet premier Turcji Recep Tayyip Erdogan.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|