Mało tego! Za kratki może powędrować i sam prezydent. Jednak dopiero gdy za dwa lata skończy urzędowanie. Bo sam Chen nie ma zamiaru zrezygnować z immunitetu, a opozycja nie ma wystarczającej liczby głosów w parlamencie, by prezydenta postawić przed sądem.
Jak pierwsza dama zgarnęła taką sumkę? Chen i jej trzej kumple wystawiali fałszywe rachunki za zagraniczne podróże i odbierali pieniądze z funduszu dyplomatycznego. W ciągu dwóch lat zebrało się okrągłe 500 tys. dolarów.
A z całej afery cieszą się Chińczycy z kontynentu. Bo komunistyczne władze w Pekinie mogą teraz pokazać, jak zachowują się władze w - jak nazywają Tajwan - "zbuntowanej prowincji". I dodają, że gdyby wyspa należała do Chin, to do takich skandali by nie dochodziło.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
