Władze uniwersytetu ściągnęły specjalną antyterrorystyczną jednostkę z Oslo. Policjanci lecieli 300 kilometrów, żeby rozbroić bombę i zacząć polowanie na terrorystę. Oczywiście wszystkie media w kraju od razu zaczęły trąbić o ataku terrorystycznym na akademik.
I wtedy wyszło szydło z worka. Bo na policję zadzwonił pewien student i opowiedział prawdziwą historię. Otóż w Halloween przebrał się za terrorystę-samobójcę. A impreza była tak ostra, że zapomniał o bożym świecie. Rano nawet nie pamiętał, że miał paczkę. O wszystkim sobie przypomniał, gdy zobaczył część swego kostiumu w telewizji.
Policja na razie przesłuchuje pechowego imprezowicza. Na razie jednak nie wiadomo, czy coś mu grozi. W końcu, gdy tylko zorientował się, że to jego paczka, od razu zgłosił się do władz. No i przecież nie chciał sterroryzować miasta, a tylko wracał z imprezy. Jedno jest pewne, święto grozy będzie pamiętał do końca życia.