Były prośby, były i groźby, żeby odwołać paradę gejów, która miała przejść ulicami Jerozolimy. I stało się. Marszu nie będzie. A to dlatego, że policja, która miała go ochraniać, ma ważniejsze sprawy na głowie. Policjanci obawiają się, że Palestyńczycy mogą szykować zamach.
Przed jutrzejszym marszem ortodoksyjni żydzi grozili, że jeżeli geje wyjdą manifestować na ulice świętego miasta to dojdzie do bijatyki. Przeciwko paradzie
protestował też nuncjusz Watykanu. Ale organizatorzy manifestacji nie rezygnują. Chcą zebrać się na wiecu na stadionie w Jerozolimie.
A zapowiadało się, że piątek w świętym mieście będzie bardzo gorący. Bo żydzi już wcześniej protestowali i przeciwko paradzie, i przeciwko władzom, które się na nią zgodziły.
Wygląda na to, że zagrożenie ze strony Palestyńczyków to dla władz bezpieczna wymówka, żeby móc się wycofać z niepopularnej decyzji.
A zapowiadało się, że piątek w świętym mieście będzie bardzo gorący. Bo żydzi już wcześniej protestowali i przeciwko paradzie, i przeciwko władzom, które się na nią zgodziły.
Wygląda na to, że zagrożenie ze strony Palestyńczyków to dla władz bezpieczna wymówka, żeby móc się wycofać z niepopularnej decyzji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl