Pewien Rosjanin spod Krasnojarska o mało nie wyprawił właścicielki mieszkania, które wynajmował, na tamten świat. Wszystko przez haszysz, który chciał przemycić do Moskwy w... pierogach. Tyle że zjadła je nieszczęsna kobieta. I skończyła na intensywnej terapii.
Lekarze walczą o jej życie. Bo babcia wzięła taką porcję narkotyków, która nawet słoniowi zapewniłaby niezapomniany odlot. A rosyjska milicja zajęła się tymczasem pomysłowym młodzianem. Ma szczęście, bo wybronił się od zarzutu usiłowania morderstwa.
Przyznał się milicjantom, że babci wcale otruć nie chciał. Sama sobie winna - przez łakomstwo. On chciał po prostu przemycić haszysz do Moskwy, więc przerobił go na olej, na którym ugotował przysmak. Potem jego kumpel jadłby kawałek po kawałku i nikt by się o jego planie nie dowiedział.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|