56-letni prezydent do położonej o pół godziny drogi Lublany jeździ, by pełnić obowiązki, po czym znów zaszywa się w lesie.
"Kilka lat byłem wegetarianinem, ostatnio zostałem weganinem, więc nie jem mleka, produktów mlecznych ani jajek" – opowiadał w jednym z wywiadów. Drnovšek, rozwiedziony ojciec dwojga dzieci, mieszka z psem, sam piecze sobie chleb i opuszcza leśną chatkę bardzo niechętnie. Widziano go kiedyś w płaszczu uszytym z leśnej ściółki. Podobno oddaje cześć drzewom, miał też według prasy zaprzyjaźnić się z odwiedzającym okolicę niedźwiedziem.
Wszystko to robi człowiek, który przez 10 lat był premierem i twórcą udanej transformacji, a jako wybrany w 2002 roku prezydent wprowadził swój dwumilionowy kraj do Unii Europejskiej.
"Przemiana Drnovšeka zaczęła się jeszcze w czasach, gdy był premierem. Odkryto u niego raka nerki, potem przeszedł operację. W którymś momencie ogłosił, że nie potrzebuje lekarzy i zajął się niekonwencjonalną medycyną. A potem szedł coraz dalej" – mówi DZIENNIKOWI słoweński publicysta Boris Čibej.