Otruty polonem Litwinienko napisał w nim ze szpitalnego łóżka, że jego zabójstwo zlecił rosyjski prezydent. "Zastanawia mnie dlaczego o istnieniu listu dowiedzieliśmy się dopiero po śmierci Litwinienki" - mówił sam Putin, w czasie niedawnego szczytu UE - Rosja w Helsinkach, sugerując, że dokument sfałszowano.
Na niedawnym spotkaniu szefowej brytyjskiego Foreign Office z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem Rosjanie mieli otwarcie przedstawić swoje pretensje wobec Londynu: Brytyjczycy, pod których opieką przebywał Litwinienko, nie powinni dopuścić do powstania takiego listu. W Londynie, jak twierdzi "Sunday Times”, przyjęto te słowa z niedowierzaniem.
Kreml oczekiwał bowiem ni mniej, ni więcej, tylko by Scotland Yard uciszył umierającego człowieka i ocenzurował jego wyznania. "Rosjanie najwyraźniej nie rozumieją, że Litwinienko był pod ochroną policji, a nie w areszcie" - powiedziała Beckett na posiedzeniu rządu.