Dziennik Gazeta Prawana logo

Szefa możesz krytykować, byle po cichu

12 października 2007, 14:36
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Malezja to istny raj dla pracowników. Tam można mówić wszystko, co się chce o swoim szefie. Pod warunkiem, że on tego nie słyszy. Tak uznał sąd, który uniewinnił sekretarkę od zarzutów oczerniania swojego przełożonego.

E-mail, który Ratnawati Mohamed wysłała do przyjaciół, nie należał do najprzyjemniejszych. Powiedziała wszystko, co myśli o swoim dyrektorze. Wyzywała go od najgorszych i pisała, że do niczego się nie nadaje. Firmowi informatycy znaleźli go, gdy sprawdzali firmowe e-maile, a wtedy pani Mohamed od razu wyleciała na bruk.

Sąd przyznał jej odszkodowanie. Uznał, że za plotkę nie można karać, a e-mail do koleżanek, to po prostu nowocześniejsza forma plotkowania. A, jeśli szefowie nie widzieli tego, co mówiła, to nie było to celowe zniesławianie.

Wysłanie elektronicznej wiadomości opłacało się sekretarce. Dostała 14,5 tys. euro (55 tys. zł). Inni pracownicy z Malezji są, po tym wyroku, szczęśliwi. Teraz mogą po cichu mówić, co myślą o kierownikach. I nikt im nie może za to nic zrobić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj