Dziennik Gazeta Prawana logo

Kierowca księżnej Diany był pijany

12 października 2007, 14:37
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Śmiertelny wypadek Lady Di nie był spiskiem służb specjalnych. To już pewne. Z testów DNA kierowcy księżnej wynika, że miał we krwi taką ilość alkoholu, która trzykrotnie przekraczała francuskie normy. Ujawniła to BBC.

O tym, że Henri Paul w nocy 31 sierpnia 1997 r. był kompletnie pijany, wiadomo było już wcześniej. To właśnie on siedział za kółkiem luksusowego mercedesa, wiozącego w Paryżu Dianę i Dodiego Fayeda.

Jednak wkrótce po ogłoszeniu tego faktu pojawiły się spiskowe teorie. Mówiło się, że próbki krwi kierowcy podmieniono, by zrobić z niego kozła ofiarnego. Prawdziwym winnym miały być służby specjalne, które zaplanowały morderstwo.

Ale teraz nie ma już wątpliwości. Próbkę DNA Paula zbadano w tym roku. Wyniki dowodzą, że nie doszło do żadnej podmiany - DNA pasuje do próbek pobranych od rodziców kierowcy.

Ten dowód ostatecznie przesądza, że Diana zginęła w wypadku. Taka konkluzja znajdzie się zapewne w brytyjskim raporcie na ten temat, który będzie opublikowany za kilka dni.

Francuscy śledczy, którzy przez dwa lata badali sprawę, doszli do identycznych wniosków. Według nich Paul stracił panowanie nad kierownicą, bo był pijany i jechał za szybko.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj