Abramowicz nie je i nie pije niczego, czego nie przygotował jego prywatny kucharz. Nawet gdy ogląda mecz swej drużyny Chelsea, to w przerwie sięga tylko po szczelnie zapakowane pudełka z jedzeniem.
Poza tym miliarder nie skosztuje żadnej z potraw, zanim nie spróbują jej jego ochroniarze. Wśród nich są byli komandosi najlepszej jednostki świata, brytyjskiego SAS. Tylko że nawet oni nie wykryją radioaktywnej trucizny w jedzeniu. Bo polon nie ma smaku i zapachu, a działa dopiero po kilku dniach. Zatem nie tylko bogacz, ale i jego ochrona może zginąć od zabójczego preparatu.
Multimiliarder przestraszył się po śmierci Litwinienki, bo zrozumiał, że wyjazd z Rosji wcale nie gwarantuje bezpieczeństwa, a otruć go mogą nawet w londyńskim barze. A że przez swe interesy narobił sobie wrogów, więc drży ze strachu, że jego dawni partnerzy mogą próbować się zemścić.