Dziennik Gazeta Prawana logo

Coraz trudniej wziąć ślub w Las Vegas

12 października 2007, 14:51
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Koniec raju dla nowożeńców? Wygląda na to, że tak. Amerykańskie władze wzięły pod lupę Las Vegas. Sprawdzają, czy w miejscu, gdzie śluby bierze się w minutę, czasem nawet nie wychodząc z samochodu, związki małżeńskie nie są zawierane po to, by nielegalni imigranci dostali obywatelstwo USA.

Jeśli któryś z przyszłych małżonków nie ma amerykańskiego obywatelstwa, para trafia na kilka godzin do biura walki z nielegalną imigracją. Tam, w osobnych pokojach, pracownicy przesłuchują młodą parę. Ba, każą jej nawet dokładnie zastanowić się, czy nie lepiej zrezygnować ze ślubu. A wszystko po to, by sprawdzić, czy parę połączyła miłość, czy...pieniądze.

Bo w Vegas działo się do tej pory tak: imigrant płacił Amerykaninowi/Amerykance, brali ślub i przybysz automatycznie dostawał obywatelstwo. Potem był szybki rozwód. Dlatego służby imigracyjne postanowiły zlikwidować to eldorado. Podczas ostrych przesłuchań sprawdzają, czy ludzie faktycznie się kochają. Bo jeśli tak, to przecież muszą wiedzieć o sobie wszystko i nawet najtrudniejsze pytania specjalnie wyszkolonych funkcjonariuszy nie zmuszą ich do odwołania ślubu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj