Gdy szef ochrony ratuszowego garażu w amerykańskim mieście Lindenhurst dowiedział się, że z 14 samochodów zginęły nadajniki, uśmiechnął się tylko. Leniwie włączył system i pokazał policjantom, gdzie są urządzenia. Stróżom prawa nie pozostało nic innego, jak pojechać do domu i zgarnąć właściciela, syna i jeszcze jednego mężczyznę, który pomagał we włamaniu.
Ciekawe tylko, czy sędzia będzie wyrozumiały dla przestępców i uzna pomyłkę za okoliczność łagodzącą. Bo jeśli nie, to głupota może kosztować ich kilka lat w więzieniu.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.