Roy Lee Pippin, handlarz narkotyków i morderca, próbował uniknąć kary śmierci... podpalając celę. Ale strażnicy z więzienia w Teksasie ogień ugasili, a kilka godzin później Pippin dostał zastrzyk z trucizną.
Zgromadził stertę papierów, potem wepchnął przewód w gniazdko i wywołał pożar. Myślał, że się tak poparzy, że przewiozą go do szpitala, a jako ciężko poparzony człowiek będzie ułaskawiony przez gubernatora.
Tyle że jego plan nie wypalił. Strażnicy z więzienia w Huntsville stłumili ogień, zanim płomienie sięgnęły Pippina. Kilka godzin później wyprowadzili go do sali, gdzie wykonuje się egzekucje. Tym razem skazaniec nie szarpał się ani nie walczył. Dostał zabójczy zastrzyk i tak skończył.
Pippin był handlarzem kokainy. Pokłócił się ze swymi kolumbijskimi partnerami i ich zastrzelił. Sąd w Teksasie nie miał żadnych wątpliwości. Skazał go na śmierć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|