Sprawa mogła skończyć się jeszcze gorzej. Bo organizatorzy wystawy chcieli wystawić czekoladowego Jezusa w witrynie przy ulicy. Problem w tym, że artysta dokładnie odwozorował szczegóły anatomiczne dorosłego mężczyzny. Bardzo dokładnie.
"To skandal. Takie przedstawienie Jezusa jest chore" - oburzał się arcybiskup Nowego Jorku Edward Egan na wieść, że w przyszłym tygodniu w galerii na Manhattanie ma pojawić się czekoladowy Jezus. Do tego rzeźbę, o rozmiarach dorosłego człowieka, mieli oglądać w czasie Wielkiego Tygodnia nie tylko ci, którzy wejdą do galerii, ale wszyscy przechodnie. W tym także dzieci.
I to właśnie oburzyło arcybiskupa Nowego Jorku, a nowojorskich katolików wręcz doprowadziło do wściekłości. Zaczęli głośno protestować. Ale nie tylko. Nawoływali też do bojkotu sponsorów wystawy, a w szczególności hotelu Roger Smith, gdzie jest galeria. I to dopiero pomogło.
Właściciele galerii zrezygnowali z wystawienia czekoladowego Jezusa, choć twierdzą, że w rzeźbie nie ma nic złego, a nawet jest bardzo ciekawa.
"Widzę tę rzeźbę jako impuls do zastanowienia i przemyśleń dla każdego. Bo Jezus jest z czekolady, która szybko się rozpływa. Bo jest nagi i w końcu dlatego, że czekolada jest czarna" - tłumaczy Matthew Semler, dyrektor artystyczny galerii Roger Smith Lab.
Nie wiadomo, co teraz stanie się wielką rzeźbą. Organizatorzy wystawy raczej nie dadzą rady jej zjeść.