Choć zawsze marzyli, by znaleźć się w armii USA, teraz z niej masowo uciekają. Amerykańscy żołnierze mają już dość piekła, na jakie natrafili w Iraku i Afganistanie. Eksperci alarmują, że wydłużona o trzy miesiące misja w tych krajach doprowadziła żołnierzy do granic wytrzymałości psychicznej.
"Są jakieś limity ludzkiej wytrzymałości, limity tego, co są w stanie wytrzymać rodziny żołnierzy" - uważa senator Jim Webb z Komitetu Sił Zbrojnych USA. Dane statystyczne nie kłamią: zawodowi oficerowie z elitarnej akademii West Point stopniowo uciekają ze służby. Po obowiązkowych pięciu latach kończą karierę i z ulgą żegnają się z amerykańską armią.
Z rocznika 2000 z wojska uciekło 54 procent oficerów, z rocznika 2001 - 46 procent. Najgorzej jest wśród żołnierzy w stopniu kapitana, którzy - wracając do Iraku po kilka razy - mają szczerze dość. Armia USA chce zwiększać liczbę żołnierzy w oparciu o dobrowolną służbę. O przymusowym powoływaniu na razie nikt nie myśli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|