Porwali go z ulicy, zawieźli do domu, przykleili supermocnym klejem do roweru treningowego, a potem okradli. To nie scena z czarnej komedii, ale koszmarna rzeczywistość, jaka spotkała 50-letniego mieszkańca Johannesburga.
W Republice Południowej Afryki napady to smutna codzienność, jednak czegoś takiego policjanci i lekarze jeszcze nie widzieli. Po pomoc zadzwoniła kobieta, która - po powrocie z pracy - zastała swojego mężczyznę... przyklejonego do roweru. Dosłownie!
Bandyci - terroryzując mężczyznę bronią - najpierw go rozebrali, a potem wysmarowali mu klejem dłonie, stopy i pośladki. Gdy był już na dobre przytwierdzony do kierownicy, pedałów i siodłka, skleili mu usta. Potem splądrowali mieszkanie.
Mężczyzna został uwolniony dopiero po kilku godzinach. Bandytów wciąż szuka policja.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|