"Nie należy nie doceniać wagi żydowskiego lobby na Kapitolu, w parlamencie amerykańskim. To najlepiej zorganizowana grupa nacisku, jaka tam istnieje" - powiedział De Goucht w czwartek w wywiadzie dla belgijskiego radia VRT.

Reklama

"Nie należy także nie doceniać przekonań - poza lobby - przeciętnego Żyda, który nie żyje w Izraelu. W rzeczywistości wśród większości Żydów panuje przekonanie, że mają rację. A wiara jest czymś trudnym do obalenia racjonalnymi argumentami" - dodał komisarz De Gucht. - Nawet laiccy Żydzi podzielają tę wiarę, że mają rzeczywiście rację. Nie jest więc łatwo nawet z umiarkowanym Żydem prowadzić dyskusję na temat tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. To kwestia bardzo emocjonalna" - zakończył.

Wypowiedź ta wywołała reakcję Europejskiego Kongresu Żydów, dotkniętego tą "oburzającą formą antysemityzmu ze strony wysokiego przedstawiciela UE". "Najwyraźniej oszczerstwa o żydowskim władztwie są akceptowane na najwyższym poziomie UE" - ubolewał przewodniczący EKŻ Mosze Kantor. EKŻ zażądał, by komisarz przeprosił i wycofał się ze swoich słów.

Sprawa wywołała też wiele pytań dziennikarzy na codziennym briefingu KE w piątek; część z nich zarzuciła nawet komisarzowi rasizm.

Komisja Europejska odmówiła komentowania wypowiedzi De Guchta, podkreślając, że wypowiedział je w swoim własnym imieniu. "To osobiste opinie komisarza, które nie odzwierciedlają stanowiska KE ani Rady UE o procesie bliskowschodnim. Komisarze są przede wszystkim politykami" - powiedział rzecznik KE Olivier Bailly.

Komisarz De Gucht, który wcześniej był szefem belgijskiej dyplomacji, zasłynął już z mało dyplomatycznych wypowiedzi i doprowadził m.in. do kryzysu w stosunkach Belgia-Kongo swoimi uwagami na temat korupcji w tej byłej belgijskiej kolonii.