"Spiegel" odnotowuje, że zapewne żaden inny kraj nie skorzystał na wejściu do UE oraz globalizacji tak bardzo, jak Polska. "Przed 20 laty głęboko katolicki obszar między Odrą a Bugiem, był dalece zorientowany na rolnictwo, uchodził za zacofany i prowincjonalny, za kulę u nogi Europy. Od tamtego czasu kraj ten nieprzerwanie rozkwita" - pisze "Spiegel".

Reklama

Przypomina, że w 2009 r., gdy cała UE przeżywała recesję gospodarczą, Polska odnotowała wzrost PKB na poziomie 1,7 proc. Z kolei bezrobocie spadło od przystąpienia Polski do UE w 2004 r. z ponad 20 proc. do około 8 proc. Rozwój gospodarczy dotyczy przede wszystkim dużych miast. "Według sondaży Polacy należą do szczególnie optymistycznych mieszkańców Europy. Jeszcze nigdy nie wiodło im się tak dobrze, jak dziś" - pisze "Spiegel".

Według tygodnika uporządkowana jest też sytuacja polityczna w Polce. "Premier Donald Tusk rządzi ze stabilną większością, lewicowi jak i prawicowo-narodowi ekstremiści nie mają już reprezentacji w Sejmie. Polska dba o jak najlepsze stosunki z Berlinem, a wobec Moskwy stara się utrzymywać spokojny ton. W Brukseli Polacy już nie denerwują blokadami, ale zostali z czasem uznani za obliczalnych. Niespełna ćwierć wieku po upadku bloku wschodniego, 38-milionowy naród stał się poważanym mocarstwem regionalnym" - napisał "Spiegel".



Zdaniem autora artykułu cud gospodarczy, który daje się zauważyć na przykładzie Wrocławia, jest w mniejszym stopniu skutkiem zagranicznych inwestycji, a raczej wynika z pomysłowości polskich przedsiębiorców. Utrzymujący się popyt wewnętrzny i konsumpcja Polaków pozwoliły zapobiec recesji w kryzysowym roku 2009. "Gospodarka Wrocławia rozwija się szybciej niż chińska" - mówi cytowany w artykule prezydent miasta Rafał Dutkiewicz. Od chwili wejścia do Unii Europejskiej zarobki wrocławian wzrosły o 50 proc., potroiły się dochody podatkowe miasta.

"Upłynęły dopiero trzy lata od kiedy w Warszawie rządzili narodowo-konserwatywni bracia Kaczyńscy, ale epoka lodowcowa w stosunkach polsko-niemieckich się skończyła. Od kiedy rządem w Warszawie kieruje Donald Tusk, udało się bez wielkiego hałasu rozwiązać spór o Centrum przeciwko Wypędzeniom. Polska i Niemcy wspólnie angażują się dziś na rzecz wzmocnienia sił zbrojnych UE. W sprawie kryzysu euro Berlin i Warszawa jeszcze bardziej się do siebie zbliżyły. Gdy (kanclerz Angela) Merkel wahała się ze zgodą na gwarancje finansowe dla Grecji, Polska niespodziewanie stanęła po jej stronie. Polska i Berlin razem opowiadają się za polityką oszczędnościową. Polska konstytucja zawiera hamulec zadłużenia, a sektor bankowy podlega ścisłej kontroli" - pisze niemiecki tygodnik.

Dodaje, Merkel ma nadzieję, że Polska mogłaby być sojusznikiem Berlina w konflikcie z marnotrawnymi południowymi państwami eurogrupy. "To odpowiada ambicjom Warszawy, która w lipcu pierwszy raz przejmie przewodnictwo Unii Europejskiej - oczekując, że wreszcie będzie mogła współpracować z wielkimi Europy jak równy z równym" - napisał "Spiegel".