Dziennik Gazeta Prawana logo

Kadafi składa broń, Ameryka mu nie wierzy

26 maja 2011, 17:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rząd w Trypolisie ogłasza zawieszenie broni, to jednak nie oznacza, że przestaną spadać bomby. Zarówno USA jak i Wielka Brytania nie wierzą libijskiemu tyranowi, bo jego oddziały wciąż atakują powstańców. Dlatego bombardowania będą kontynuowane.

USA nie uznają najnowszej oferty zawieszenia broni, przedstawionej przez rząd Libii, za wiarygodną, ponieważ nie towarzyszą jej czyny - oświadczył w czwartek zastępca doradcy Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego Ben Rhodes. Libijski premier al-Bagdadi Ali al-Mahmudi zaoferował NATO zawieszenie broni nadzorowane przez ONZ i Unię Afrykańską, amnestię dla powstańców, rozmowy z opozycją i nową konstytucję.

Dziennik "The Independent" dotarł do kopii dokumentu, który premier al-Mahmudi wysłał do rządów kilku państw; gazeta nie precyzuje, o które kraje chodzi. Rhodes powiedział też dziennikarzom w Deauville, gdzie odbywa się szczyt G8, że Libia nie stosuje się do żądań ONZ, więc USA będą kontynuowały kampanię militarną.

Zarówno prezydent USA Barack Obama, jak i brytyjski premier David Cameron podkreślali w środę, że Muammar Kadafi musi opuścić Libię, by możliwe były jakiekolwiek rozmowy z Trypolisem. "Independent" pisze jednak, że wysokiej rangi dyplomaci z obydwu tych krajów dają do zrozumienia, iż negocjacje mogą się rozpocząć, gdy tylko libijska armia zaprzestanie działań wojennych.

W liście wysłanym przez premiera al-Mahmudiego nie ma mowy o roli, jaką Kadafi miałby odgrywać w nowej sytuacji politycznej w Libii. Poprzednie komunikaty wysyłane przez Trypolis zawierały zawsze informacje o nienaruszalnej pozycji dyktatora.

List premiera głosi, że "przyszła Libia będzie radykalnie innym krajem niż ten, który istniał jeszcze trzy miesiące temu". By do tego doszło, trzeba jednak przerwać walki, uzgodnić zręby nowej konstytucji i "stworzyć system rządzenia, który odzwierciedla zarówno naszą społeczną rzeczywistość jak i dostosowuje się do nowoczesnych wymogów" - napisał al-Mahmudi.

"To, co stało się w Libii jest częścią bardziej rozległej serii wydarzeń w świecie arabskim. Rozumiemy to. Jesteśmy gotowi i wiemy, czego się od nas oczekuje" - głosi dokument, którego fragmenty publikuje "Independent".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj