Powołując się na komunikat Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, gazeta przekazuje, że "Polska rozpoczęła technologiczną produkcję gazu łupkowego". "Wiedomosti" zauważają, że "jest to ważne wydarzenie dla całej polskiej gospodarki: z pomocą gazu łupkowego kraj ma nadzieje ograniczyć, a w przyszłości całkowicie uwolnić się od dyktatu energetycznego rosyjskiego Gazpromu".

Dziennik podkreśla, że pochodnia nad odwiertem w Lubocinie ma znaczenie wyłącznie symboliczne. "PGNiG dopiero prowadzi przygotowania do wiercenia i szczelinowania hydraulicznego. Zajmie to około roku. Komercyjną produkcję gazu łupkowego Polska rozpocznie w 2014 roku" - wyjaśnia.

"Wiedomosti" przytaczają wypowiedź premiera Tuska, który oświadczył, że od 2035 roku Polska we własnym zakresie będzie zaspokajać swoje zapotrzebowanie na gaz.

Gazeta zaznacza zarazem, że "w Polsce nie ma jednomyślności co do ekologii projektów łupkowych". "Obawy o środowisko naturalne są silne w wielu krajach Unii Europejskiej. Na przykład, we Francji niedawno całkowicie zakazano wydobycia gazu łupkowego z powodu potencjalnej szkodliwości dla środowiska" - pisze.

"Tak więc nie można wykluczyć, że uroczyste podpalenie +łupkowej+ pochodni w Polsce, to nic innego, jak straszak dla Gazpromu, z którym PGNiG od lutego nie może porozumieć się w sprawie obniżenia ceny na dostawy rosyjskiego gazu" - konkludują "Wiedomosti".

Polska może mieć największe złoża gazu łupkowego w Europie. W kwietniu amerykańska Agencja ds. Energii (EIA) poinformowała, że mamy 5,3 bln m sześc. możliwego do eksploatacji gazu łupkowego, czyli najwięcej ze wszystkich państw europejskich, w których przeprowadzono badania (raport EIA dotyczył 32 krajów). Ta ilość gazu - podkreśliła Agencja - powinna zaspokoić zapotrzebowanie Polski na gaz przez najbliższe 300 lat.


Gaz łupkowy wydobywa się za pomocą tzw. szczelinowania hydraulicznego, który polega na tym, że pod bardzo dużym ciśnieniem pompuje się wodę zmieszaną z substancjami chemicznymi, by rozsadzić podziemne skały i uwolnić gaz. Pionierami tej techniki są Amerykanie, którzy nie ujawniają niektórych aspektów produkcji.

Dyrektor zielonogórskiego oddziału PGNiG Tadeusz Kulczyk powiedział w niedzielę dziennikarzom, że jego firma wykonała na stanowisku w Lubocinie odwiert o głębokości ponad 3 tys. metrów. "Przed około tygodniem wykonaliśmy szczelinowanie poziome" - powiedział Kulczyk, dodając, że po szczelinowaniu ze złoża wypłynął pierwszy gaz, i na szczycie wyprowadzającej go na powierzchnię rury zapłonął ogień.

Według szacunków Kulczyka, przy bardzo optymistycznych założeniach, potrzeba jeszcze trwających około dwóch - trzech lat badań, by móc ocenić zasoby gazu w Lubocinie. "Dopiero po wykonaniu tych dodatkowych badań, w tym kolejnych odwiertów i szczelinowań, będziemy w stanie ocenić, czy pozyskiwanie gazu w Lubocinie będzie opłacalne" - powiedział.