Groziło mu 5 lat więzienia. Moskiewski sąd uznał jednak, że wyrok pozbawienia wolności byłby zbyt surowy. 

We wrześniu 2011 roku Lebiediew pobił gościa telewizyjnej debaty w rządowej telewizji NTV. Choć jak sam przyznał, zachował się niewłaściwie, sprawę uznał za próbę uciszenia jego krytyki Władimira Putina. Obecny prezydent, a wówczas premier Rosji publicznie nazywał Lebiediewa "chuliganem". 

Aleksander Lebiediew twierdzi, że FSB prześladuje jego interesy w Rosji, próbując pozbawić go majątku. Pieniądze ma on ulokowane w bankowości i rolnictwie, jest też właścicielem linii lotniczych, jak również dwóch brytyjskich gazet.

"Forbes" ocenia jego majątek na ponad miliard dolarów. Rosyjskie władze przestały lubić Lebiediewa po tym, jak oskarżył wydział do spraw przestępstw gospodarczych FSB o przestępstwa na masową skalę.