Niemiecka partia SPD potwierdza, że ktoś próbował szantażować jej kandydata na kanclerza Peera Steinbruecka. Nieznana osoba domagała się, aby Steinbrueck wycofał się z wyborów, grożąc ujawnieniem rzekomo kompromitujących go materiałów. Sprawą zajmuje się już prokuratura.

Szantażysta zagroził, że jeśli Steinbrueck do 10 września nie wycofa swojej kandydatury w wyborach to ujawni, że polityk i jego żona w przeszłości zatrudniali na czarno sprzątaczkę. Sprawę opisał największy niemiecki dziennik "Bild".
Żona Steinbruecka na łamach gazety zdecydowanie zaprzeczyła, że miała nielegalnie zatrudniać pomoc domową. Jak powiedziała jej rodzina nie nie ma niczego na sumieniu i nie da się szantażować.

Do zarzutów odniósł się także sam Peer Steinbrueck. Jak powiedział to co spotyka go w czasie tej kampanii jest nie do zaakceptowania. Polityk już złożył doniesienie do prokuratury, która rozpoczęła postępowanie sprawdzające w sprawie próby wymuszenia. Steinbrueck jest głównym rywalem Angeli Merkel w zaplanowanych na 22 września wyborach.