Powiązani z Al-Kaidą radykalni salafici pojawili się na terenach palestyńskich - tak twierdzą izraelskie służby i media. Według tych źródeł, na Zachodnim Brzegu Jordanu rośnie popularność ekstremistów, bo Palestyńczycy są coraz bardziej zniechęceni do swoich obecnych władz jak i do rządzącego Gazą Hamasu.Jak relacjonuje z położonego na południu Autonomii Palestyńskiej Hebronu specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, atmosfera w mieście jest w ostatnim czasie bardzo napięta. Kilka dni temu izraelscy żołnierze zastrzelili trzech muzułmanów, którzy mieli rzekomo przygotowywać bliżej nieokreślony zamach. Według Izraela, byli to radykalni islamscy salafici. Mieszkańcy Hebronu zaprzeczają. - mówi wysłannikowi Polskiego Radia Dżamal z Hebronu.
Informacje o salafitach, którzy pojawili się na Zachodnim Brzegu są trudne do zweryfikowania. Gdyby jednak okazało się, że to prawda, byłby to pierwszy od lat przypadek, kiedy izraelska armia ma do czynienia z grupami innymi niż palestyńskie Fatah i Hamas. Eksperci twierdzą, że ekstremiści są coraz bardziej popularni na Zachodnim Brzegu, bo Palestyńczycy są zmęczeni słabością swoich władz.
W samym Hebronie w ostatnich dniach niemal codziennie dochodzi do incydentów i aresztowań. - mówi Polskiemu Radiu Hamed Kawasme, Palestyńczyk pracujący dla ONZ w Hebronie. W pogrzebach trójki rzekomych salafitów i późniejszych manifestacjach miały brać udział tysiące Palestyńczyków. Niespokojnie jest także we wschodniej, palestyńskiej części Jerozolimy. Tam także notuje się zwiększoną liczbę incydentów. W czwartek do szpitala w ciężkim stanie trafiła 2-letnia izraelska dziewczynka. Auto, którym jechała z matką i braćmi, zostało obrzucone kamieniami.