Ukraińska milicja poszukuje jeszcze trzeciego sprawcy pobicia. Jeden ze mężczyzn to - zdaniem ukraińskich dziennikarzy - szef rejonowej organizacji zarządzającej Partią Regionów w Zaporożu. Ale władze temu zaprzeczyły.

Reklama

Tetianę Czornowił zaatakowano w nocy z wtorku na środę, gdy wracała samochodem do swojego domu pod Kijowem.

Najpierw dziennikarka próbowała uciec przed autem, które zajeżdżał jej drogę. Na nagraniu zarejestrowanym przez zainstalowaną w aucie 34-letniej dziennikarki kamerę widać jak kobieta próbuje cofać, wymknąć się napastnikom. Widać też trzech mężczyzn wychodzących z tego auta.

Nagranie się urywa, ale wiadomo że dziennikarka została pobita - ma zmasakrowaną twarz, wstrząśnienie mózg, jest w szpitalu.

http://www.youtube.com/watch?v=jURFhIoX88k

Przeciwko agresywnej napaści na dziennikarkę protestowano w czwartek pod siedzibą MSW w Kijowie. Solidarność z pobitą Tetianą Czornowoł wyrazili jej koledzy po fachu - część ukraińskich gazet wydrukowała numery z pustymi, białymi szpaltami. Wydawany we Lwowie dziennik - "Lwiwska Hazeta" pierwszą stronę opatrzył zaś komentarzem: "Brakuje nam słów, gdy bici są dziennikarze".

Dziennikarka pisała o majątkach członków rodziny Wiktora Janukowycza i osób z najbliższego otoczenia prezydenta Ukrainy. Ostatnio opublikowała też tekst "Tu mieszka kat", w którym zamieszczono zdjęcia i adres willi należącej do szefa ukraińskiego MSW, Witalija Zacharczenki, którego obarcza się odpowiedzialnością za krwawe stłumienie protestów w Kijowie.

Takiego nocnego ataku na kobietę mogły dokonać tylko tchórzliwe istoty o mentalności niewolników. Ale wykonywali zlecenie jeszcze bardziej żałosnych i amoralnych istot. Dobrze ich znamy. Kontemplujemy ich twarze z telewizyjnych ekranów - napisał na Facebooku Władimir Kliczko.