Własne projekty przygotowali komuniści oraz deputowani Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji. Założenia są podobne: w klasach średnich i starszych (w odpowiednikach polskich gimnazjów i liceów) uczniowie mieliby przechodzić obowiązkowe podstawowe szkolenie wojskowe. O ile liberalni demokraci chcą po prostu zajęć w szkołach, o tyle komuniści proponują do tego obowiązkowy udział w dwutygodniowych obozach na terenie baz wojskowych.
Twórcy projektu z LDPR czekają teraz na odpowiedzi z resortów obrony i edukacji, a potem ich pomysł ma zostać przedyskutowany przez niższą izbę rosyjskiego parlamentu.
- - powiedział w rozmowie z "NG" deputowany Roman Chudjakow. - - dodał.
Jak tłumaczył, przy okazji może zostać rozwiązany jeszcze jeden problem - przyszłych poborowych, unikających wcielenia do armii. Jako że w Rosji wciąż obowiązuje 12-miesięczna służba wojskowa, wielu z tych, którzy nie decydują się kontynuować nauki po zdaniu egzaminu dojrzałości, idzie w kamasze. Jak mówi Chudjakow, szkolenie wojskowe pozwoli stworzyć coś w rodzaju listy przyszłych poborowych. Umożliwi to potem m.in. weryfikację schorzeń zgłaszanych przez młodych ludzi, chcących uniknąć wojska. Jeśli okaże się, że w szkole byli zdrowi, wywinięcie się od służby może okazać się niemożliwe.
Jeszcze inną zaletą tego rozwiązania ma być zmobilizowanie oficerów, którzy odeszli z wojska, do powrotu i przekazywania wiedzy młodszym. -- tłumaczy Wadim Sołowiow z LDPR.
Nowy przedmiot może pojawić się w szkołach od przyszłego roku szkolnego. Byłby to powrót po ponad 20 latach - odpowiednik polskiego przysposobienia obronnego został zlikwidowany w Rosji w 1993 roku. Przedstawiciele obu partii uznają to za bardzo poważny błąd. - - powiedział Chudjakow.
Wygląda na to, że pomysłodawcy dopną swego. Pozytywnie o projekcie wypowiada się m.in. wiceprzewodniczący komitetu bezpieczeństwa Dumy Dmitrij Gorowcow. Jego zdaniem, powrót szkoleń wojskowych do szkół podniesie prestiż rosyjskiej armii na świecie.