Dziennik Gazeta Prawana logo

Mieszkańcom oblężonego Aleppo brakuje jedzenia. "Zaczniemy jeść zioła"

9 września 2016, 17:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dziewczynki z Aleppo niosące dary pomocy humanitarnej
Dziewczynki z Aleppo niosące dary pomocy humanitarnej/PAP/EPA
Portulaka, uprawiana jako warzywo liściowe, to jeden z ostatnich produktów, które na targu mogą dostać mieszkańcy opanowanej przez rebeliantów części syryjskiego Aleppo, miasta, które po raz kolejny jest oblężone przez syryjski reżim.

Omarowi al-Bikowi, który przyszedł na zakupy do suku Al-Heluk, położonego w sercu dzielnicy Tarik al-Bab, udało się tam znaleźć tylko portulakę, którą wykorzystuje się w orientalnych sałatkach. - - mówi.

Wschodnie dzielnice Aleppo, dawnej gospodarczej stolicy kraju, są oblężone drugi raz w ciągu dwóch miesięcy. W czwartek reżim zablokował drogę dostaw na południu miasta. Całkowite okrążenie sektorów kontrolowanych przez rebeliantów oznacza, że żadne towary ani pomoc nie docierają do wschodnich części miasta, które wcześniej codziennie były bombardowane przez siły prezydenta Baszara el-Asada i jego rosyjskich sojuszników. Panuje tam spustoszenie - wokół widać gruz, zawalone dachy i wraki samochodów.

W suku sprzedawca Abu Ahmad wspomina, że jeszcze kilka dni temu jego stoisko było pełne warzyw: ziemniaków, pomidorów, ogórków. - - mówi.

- dodaje.

Przez suk na rowerze pędzi nastolatek, a w rękach trzyma pęczek pietruszki, innej jadalnej rośliny, która wciąż jest dostępna dla mieszkańców wschodniego Aleppo.

W sąsiedniej dzielnicy o nazwie Sakur Abu Omar, ojciec czworga dzieci, przyznaje, że od trzech dni nie jadł chleba. - - mówi. - - dodaje.

Tak jak inni mieszkańcy Abu Omar jest przekonany, że dla tej części Aleppo, która cztery lata temu sprzeciwiła się reżimowi, nie ma już żadnej nadziei. - - podkreśla.

- mówi. Daraja to dawny bastion rebeliantów pod Damaszkiem, dokąd syryjska armia weszła 6 sierpnia, po przymusowej ewakuacji mieszkańców i rebeliantów. Miejscowość stawiała opór przez cztery lata mimo bezlitosnego oblężenia i niemal codziennych bombardowań.

W dzielnicy Al-Maszad przechodnie sprawdzają, co do zaoferowania na swoim stoisku ma wędrowny sprzedawca. Na wózku wiezie bakłażany, cukinie i papryki, które mieszkańcy Aleppo zazwyczaj uprawiają w przydomowych ogródkach.

U rzeźnika na haku wiszą trzy kawałki mięsa, a obok sprzedawca wystawia na chodnik torby z chlebem.

- skarży się starszy pan, Abu Ali. - - mówi.

- dodaje. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj