- przytacza opiniotwórcza gazeta raz jeszcze słowa wypowiedziane przez Merkel w niedzielę w Monachium.
- pisze autor komentarza Stefan Kornelius.
Komentator zastrzega, że zdanie autorstwa Merkel należy czytać "korzystając z przypisów". Jak podkreśla, było ono fragmentem przemówienia wygłoszonego podczas wiecu wyborczego bawarskiej CSU.
- tłumaczy dziennikarz "SZ".
Merkel i były premier Bawarii Edmund Stoiber dobrze wiedzą, opierając się na doświadczeniach z wyborów do Bundestagu w 2002 roku, że za pomocą antyamerykańskiej karty, wyciągniętej wtedy przez Gerharda Schroedera, można rozstrzygnąć pojedynek. (Ówczesny kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder z SPD prowadził w 2002 kampanię wyborczą bardzo krytyczną wobec Ameryki szykującej się do wojny z Irakiem, co przesadziło o jego reelekcji. Przeciwnikiem Schroedera był wtedy kandydat CDU/CSU Stoiber - PAP).
- zaznacza Kornelius.
"SZ" wyjaśnia, że Merkel "nie jest graczem, który poświęciłby transatlantyckie relacje na ołtarzu szybkiego sukcesu wyborczego". Szefowa niemieckiego rządu wykazuje ostrożność zarówno w przypadku konfliktu z prezydentem Turcji Erdoganem, jak i w przypadku Brexitu, i tak samo nie zdecyduje się na "gierki" wobec USA. - zapewnia Kornelius.
Komentator przyznaje, że zakwestionowanie niezawodności USA jest "niesamowitym dowodem" na nieufność pomiędzy sojusznikami. Nieobliczalność Trumpa osłabia sojuszników - dodaje Kornelius.
"SZ" ostrzega, że słabość Ameryki może doprowadzić do osłabienia Europy. - konkluduje Kornelius w "Sueddeutsche Zeitung".