Dziennik Gazeta Prawana logo

Organizacje pro-life silniejsze w USA i Izraelu. Co im daje tak duże wpływy?

30 marca 2018, 11:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ruchy pro-life
Ruchy pro-life/PAP Archiwalny
Organizacje pro-life w USA czy Izraelu dysponują znacznie większymi siłami niż te działające w Polsce. Co im daje tak duże wpływy?

Tom miał 38 lat, czwórkę dzieci, mieszkał w Oklahoma City i nie przepuścił żadnej okazji, by wziąć udział w antyaborcyjnym wiecu. „To szokujące, jak wiele kobiet zostaje okaleczonych, nie mówiąc już o zabitych dzieciach. I ten fakt, że dzieci czują każdy moment aborcji. Każde uderzenie bólu, tak jak my to czujemy, one to czują, sam wiesz, kiedy tniesz je, obracasz i wysysasz z macicy – opowiadał. – Na 100 proc. wierzę, że aborcja to zabijanie niewinnego ludzkiego istnienia. Żadne prace badawcze czy cokolwiek innego nigdy nie sprawi, żebym miał zmienić zdanie: od chwili poczęcia tam jest dziecko”. Ale Tom wiedział też, że sprawa aborcji ma drugie dno. „To choćby rynek handlu dziecięcymi częściami ciała, wielomiliardowy przemysł, który używa UPS i FedEx do dostarczania ich po całym kraju. I wszyscy udają, że nie wiedzą, co się dzieje” – dowodził. A wszystko to składa się w współczesną Sodomę i Gomorę. „Jeżeli nie wierzyć w Stwórcę, to jakie ma znaczenie to, że zniszczone zostało ludzkie życie, bez względu na to, czy chodzi o płód, dziecko czy cokolwiek innego?” – dorzucał.

Relację Toma spisał dekadę temu Ziad W. Munson, autor opublikowanej w 2009 r. książki „The Making of Pro-Life Activists. How Social Movement Mobilization Works” („Proces tworzenia aktywistów ruchu pro-life. Jak działa mobilizacja ruchu społecznego”). Ten związany m.in. z Uniwersytetem Harvarda socjolog przypomniał, że już jego poprzednicy dowiedli, iż amerykańscy przeciwnicy aborcji to najczęściej osoby gorzej wykształcone, mniej majętne, mieszkające raczej poza dużymi miastami, z reguły żyjące w małżeństwie, katolickiego wyznania. Ale Munson poszedł o krok dalej: w swojej pracy porównał tych, którzy są przeciw aborcji, lecz zachowują swoją opinię dla siebie, z tymi, którzy są aktywnymi uczestnikami ruchów pro-life. I doszedł do wniosku, że w olbrzymiej mierze ci drudzy ukształtowali swoje poglądy po przystąpieniu do organizacji. Bardzo często dopasowując swoje wcześniejsze przekonania do światopoglądu ruchu pro-life. Jak Robert: antywojenny, lewicujący aktywista: „Aborcja to kapitalistyczny spisek, zmierzający do tego, by kobiety stały się siłą roboczą. Ci sami ludzie, którzy kiedyś dali wam napalm i agent orange (defoliant stosowany przez armię USA podczas wojny w Wietnamie), dziś oferują wam aborcję w ojczyźnie”.

Innymi słowy, to nie światopogląd sprawia, że aktywiści przystępują do ruchu walczącego z aborcją, lecz ruch kształtuje światopogląd tych, którzy do niego dołączyli. „Proces charakteryzuje seria wydarzeń: kontakt z organizacją w zwrotnym punkcie życia, początkowy aktywizm, rozwój poglądów pro-life, wreszcie pełne uczestnictwo” – kwituje Munson.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj