Dziennik Gazeta Prawana logo

Macron wbija szpilę Trumpowi: Na generale Mattisie można było polegać

23 grudnia 2018, 19:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Emmanuel Macron
Emmanuel Macron/Shutterstock
Prezydent Francji Emmanuel Macron oświadczył w niedzielę, że głęboko ubolewa nad decyzją podjętą przez przywódcę USA Donalda Trumpa o wycofaniu sił amerykańskich z Syrii. "Sojusznik to ktoś, na kim można polegać" - podkreślił.

- - dodał francuski prezydent podczas konferencji prasowej w stolicy Czadu, Ndżamenie, gdzie tego dnia przebywał z wizytą.

"Być sojusznikiem to walczyć ramię w ramię" i tak właśnie - podkreślił Macron - postępuje Francja, wspierając Czad w walce przeciw ugrupowaniom dżihadystycznym w regionie sahelo-saharyjskim.

Z uznaniem wypowiedział się również o szefie Pentagonu Jamesie Mattisie. - - powiedział Macron, dodając, że był on "partnerem, na którym można było polegać".

Mattis podał się do dymisji w czwartek, dzień po ogłoszeniu przez Trumpa decyzji o wycofaniu sił USA z Syrii.

W swoim liście rezygnacyjnym szef Pentagonu napisał, że "źródłem potęgi USA są ich więzi z sojusznikami, którzy powinni być traktowani z szacunkiem", oraz ostrzegł, że USA powinny być świadome zagrożeń, m.in. ze strony Państwa Islamskiego (IS). Jak pisze agencja AFP, tym samym w sposób jednoznaczny pokazał, że nie zgadza się z decyzją Trumpa.

W środę Trump, bez konsultacji z Kongresem, sojusznikami USA i najbliższymi doradcami w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego, ogłosił natychmiastowe wycofanie sił amerykańskich w liczbie około 2 tys. wojskowych i amerykańskiego personelu z północno-wschodniej Syrii. Amerykański prezydent argumentował, że IS w Syrii zostało już pokonane.

Zaniepokojenia tą decyzją nie kryli sojusznicy USA w walce z IS - Francja, Wielka Brytania i Niemcy.

15 grudnia Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że syryjscy bojownicy pod wodzą Kurdów, wspierani przez USA, zdobyli Hadżin w prowincji Dair az-Zaur we wschodniej Syrii - ostatnie miasto w tym kraju kontrolowane przez dżihadystów z IS.

Samozwańczy kalifat IS w Iraku i Syrii rozpadł się pod naporem sił rządowych i międzynarodowych, ale bojownicy tej radykalnej organizacji nadal działają w pustynnych regionach przygranicznych i dokonują ataków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj