Norweskie MSZ poinformowało w poniedziałek, że podjęło decyzję o wydaleniu z Norwegii polskiego konsula Sławomira Kowalskiego. Polski dyplomata znany jest z walki z urzędem Barnevernet o prawa polskich dzieci. Według rzeczniczki norweskiego MSZ Ane Haavardsdatter Lunde przyczyną decyzji jest "niezgodna z rolą dyplomaty działalność konsula w kilku sprawach konsularnych, w tym jego niewłaściwe zachowanie wobec funkcjonariuszy publicznych". Polski dyplomata ma trzy tygodnie na opuszczenie Norwegii.

Biuro prasowe polskiego resortu dyplomacji poinformowało w środę PAP, że "minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz podjął decyzję o pozostaniu konsula Sławomira Kowalskiego na pełnionym przez niego obecnie stanowisku do końca kadencji, która upływa z końcem czerwca br.". Jak zaznaczono, konsul Kowalski "pełni obowiązki kierownika wydziału konsularnego Ambasady RP w Królestwie Norwegii od 2013 r.".

W środę po południu Reduta Dobrego Imienia Polska Liga przeciw Zniesławieniom w liście przesłanym PAP wyraziła swój sprzeciw wobec decyzji władz Norwegii. "Nakaz opuszczenia kraju wobec dyplomaty, w stosunku do którego jedynym zarzutem jest sumienne wypełnianie zadań związanych z ochroną praw obywateli kraju, który reprezentuje, w tym przede wszystkim małoletnich przebywających na terenie Norwegii, odczytujemy jako element realizowanej przez władze w Oslo polityki wynaradawiania polskich dzieci" - czytamy w liście.

"Wydalenie dyplomaty, który wypełnia swe podstawowe zadania konsularne, to sytuacja bez precedensu zasługująca na stanowcze potępienie" - podkreślają autorzy listu. Zaznaczają także, że polski konsul "dał się poznać jako dyplomata, który w sposób wyjątkowy zaangażował się w pomoc polskim rodzinom walczącym o opiekę nad dziećmi siłą odbieranymi przez norweski Urząd ds. Dzieci Barnevernet".

Zdaniem autorów listu "Pan Konsul na co dzień obserwując dramat rodziców, dzieci, rozdzielanego rodzeństwa trafiającego do różnych ośrodków i rodzin zastępczych walczył o egzekwowanie każdego, najmniejszego prawa przysługującego przebywającym w Norwegii Polakom". "Mimo wielokrotnych ostrzeżeń z walki tej nie zrezygnował" - podkreślają.

Reduta wskazuje także, że "doskonała znajomość procedur i niezwykła odwaga polskiego dyplomaty sprawiły, że wiele polskich rodzin odzyskało swoje pociechy, a duża część uzyskała pomoc prawno-językową", o czym mogła się przekonać trzy lata temu, gdy zaangażowała się w pomoc w odzyskanie praw do polskiego dziecka, o które wystąpiła jego babcia.

"Pan konsul Sławomir Kowalski w sposób wyjątkowy zaangażował się w pomoc zmagającej się z bólem po stracie jedynego dziecka kobiecie, pierwszy raz przebywającej poza granicami Polski, nie znającej ani języka, ani procedur" - wskazuje. Dodaje, że polski konsul wielokrotnie podróżował też do miejscowości, w której przebywał chłopiec i mimo sprzeciwu Barnevenet uczestniczył w odbywających dwa razy w roku w obecności urzędniczek Barnevernet widzeniach babci z wnukiem.

"Pan konsul Sławomir Kowalski broniąc najsłabszych stanął naprzeciw potężnej machiny urzędniczej Barnevernet, która w naszej ocenie działa na gruncie uprzedzeń narodowościowych w stosunku do Polaków" - podkreślono w liście. "To właśnie za konsekwentną obronę polskich dzieci rząd w Oslo postanowił wydalić z terenu Norwegii niewygodnego konsula Sławomira Kowalskiego spełniającego wzorowo swoje zadania" - dodano.

Sławomir Kowalski, który jest kierownikiem wydziału konsularnego w ambasadzie RP w Oslo, udzielił pomocy 150 polskim rodzinom w związku ze sprawami o odebranie dzieci przez norweskie Barnevernet, tamtejszy ośrodek zajmujący się ochroną praw dzieci.

W 2016 roku Kowalski został "Konsulem Roku" w konkursie organizowanym przez polskie MSZ "za adekwatne działania i umiejętną współpracę ze stroną norweską w sprawach małoletnich obywateli polskich, znajdujących się pod opieką miejscowych służb socjalnych".