Rano niemiecka policja rozpoczęła wielką akcję antyterrorystyczną w okolicach amerykańskiej bazy wojskowej Spangdahlem na zachodzie Niemiec. To efekt ostrzeżenia przekazanego przez telefon przez anonimowego rozmówcę. Mężczyzna mówiący po niemiecku z obcym akcentem powiedział, że wraz z czterema wspólnikami szykuje atak. Telefon miał miejsce na zaledwie na kilka godzin przed rocznicą zamachów z 11 września. "Terroryści zawsze mają dla świata przesłanie. Ameryka to ich największy wróg, więc atak na bazę byłby pokazem ich siły" - powiedział DZIENNIKOWI Daniel Keohane z Unijnego Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem w Paryżu.
Spangdahlem jest już drugą bazą w Niemczech, która miała zostać zaatakowana. W zeszłym tygodniu policja zatrzymała trzy osoby przygotowujące atak na bazę w Ramstein oraz na kluby i sklepy, do których przychodzą amerykańscy żołnierze. Dziesięciu wspólników domniemanych sprawców wciąż jest poszukiwanych. Zaledwie kilka dni wcześniej islamską siatkę terrorystyczną rozbiła duńska policja. A przecież niedawno, bo pod koniec czerwca, terroryści wzięli na cel Wielką Brytanię. Najpierw bomby znaleziono w dwóch samochodach zaparkowanych na ulicach w centrum Londynu, a nazajutrz płonące auto próbowało wjechać na terminal lotniska w szkockim Glasgow. W obu przypadkach sprawcami byli ludzie powiązani z Al-Kaidą.
Nie jest też przypadkiem to, że w ostatnich dniach Al-Kaida uaktywniła się w Algierii. W dwóch zamachach w tym kraju zginęło w zeszłym tygodniu ponad 50 osób - ustalił DZIENNIK. Do obu przyznała się Al-Kaida w Islamskim Maghrebie działająca do niedawna pod nazwą Salafickie Grupy Modlitwy i Walki. Kraje Maghrebu - Maroko, Algieria i Tunezja - są dla organizacji Osamy bin Ladena ważnym przyczółkiem, bo łatwo stamtąd przerzucić dżihad do Europy Południowej.
"Obok Wielkiej Brytanii to Hiszpania, Włochy oraz Francja są najbardziej narażone na zamachy islamskich fundamentalistów. Mieszka w nich duża społeczność muzułmańska, a na dodatek islamiści najmocniej kojarzą je z rzekomym poniżaniem muzułmanów" - ostrzega Keohane. "Ale to nie znaczy, że inne państwa są bezpieczne. Dotyczy to również Polski" - dodaje.
Eksperci zwracają uwagę, że geograficzna bliskość świata islamskiego nie jest jedynym powodem, dla którego Europa jest bardziej narażona na atak niż Stany Zjednoczone. Choć administracja George'a W. Busha jest nieustannie krytykowana za kontrowersyjne metody walki z terroryzmem - jak podsłuchy rozmów telefonicznych czy nieustanne podsycanie atmosfery zagrożenia - faktem jest, że w ciągu sześciu lat od 11 września 2001 r. w Ameryce nie było żadnego zamachu. W Europie zaś dwa - w Madrycie i Londynie - oraz cały szereg udaremnionych.
"Amerykanie znacznie skuteczniej niż Europa integrują mniejszości. Tu nie zmusza się imigrantów do nauki języka, nie zamykają się oni w gettach. Europejscy muzułmanie są bardziej podatni na radykalne idee, więc werbownicy Al-Kaidy mają łatwiejsze zadanie" - wyjaśnia DZIENNIKOWI Shaun Gregory, ekspert od spraw bezpieczeństwa z Uniwersytetu w Bradford.
Poniżej lista najbardziej spektakularnych zamachów Al-Kaidy:
Madryt - 11 marca 2004
Atak w Madrycie to pierwszy islamski zamach terrorystyczny w Europie Zachodniej. Była to seria eksplozji w czterech podmiejskich pociągach pasażerskich zmierzających do stolicy Hiszpanii. W trakcie porannego szczytu 11 marca 2004 r. w odstępie zaledwie kilku minut eksplodowało 10 ładunków, które zamachowcy-samobójcy ukryli w plecakach. Zginęło 191 osób, a ponad 2 tys. zostało rannych. Atak nastąpił na trzy dni przed wyborami parlamentarnymi i zdecydował o ich wyniku. Hiszpanie odwrócili się od rządzącej, centroprawicowej Partii Ludowej, która próbowała winę za zamach przypisać baskijskiej organizacji ETA, i poparli socjalistów domagających się natychmiastowego wycofania wojsk z Iraku. Śledztwo wykazało, że atak przeprowadziła lokalna komórka Al-Kaidy.
Londyn - 7 lipca 2005
Atak w Londynie nastąpił w czasie porannych godzin szczytu 7 lipca 2005 roku. Do zamachu doszło podczas pierwszego dnia trwającego w Wielkiej Brytanii szczytu państw grupy G8 i dwa dni po przyznaniu Londynowi organizacji Igrzysk Olimpijskich 2012 roku. W ciągu kilku minut w trzech pociągach metra eksplodowały trzy bomby, zaś czwarta - niespełna godzinę później - w autobusie. Wskutek wybuchów zginęło 52 pasażerów, czterech zamachowców, a rannych zostało około 700 osób. Do ataków przyznało się ugrupowanie powiązane z Al-Kaidą. Zamachowcami byli muzułmanie urodzeni i wychowani w Wielkiej Brytanii. Dwa tygodnie później islamscy terroryści próbowali dokonać kolejnego zamachu w brytyjskiej stolicy, jednak tym razem ładunki wybuchowe nie eksplodowały.
Samoloty transatlantyckie - sierpień 2006
Spośród udaremnionych prób zamachów w Europie, najbardziej spektakularną miało być zdetonowanie ładunków wybuchowych na pokładach kilku samolotów na trasie z Wielkiej Brytanii do Stanów Zjednoczonych. 10 sierpnia 2006 roku brytyjska policja poinformowała o zatrzymaniu kilkunastu podejrzanych o przygotowywanie ataku. Podobnie jak w przypadku zamachów z 7 lipca 2005 r., byli to urodzeni i mieszkający w Wielkiej Brytanii muzułmanie. Szacuje się, że jeśli plan terrorystów by się powiódł, mogło zginąć co najmniej kilkaset osób. Proces podejrzanych rozpocznie się najprawdopodobniej na początku przyszłego roku.