Dziennik Gazeta Prawana logo

Rozstrzeliwanie biedy. Czy interwencje zbrojne USA rozwijają państwa "bronione"?

3 sierpnia 2019, 09:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ćwiczenia wojsk USA i Południowej Korei
Ćwiczenia wojsk USA i Południowej Korei/Shutterstock
Walka z terroryzmem, troska o demokrację, obrona praw człowieka. To zestaw pretekstów do zagranicznych interwencji Stanów Zjednoczonych. Niektórzy chcą poszerzyć go o walkę z ubóstwem

Nie potrzeba wiele, by sprowokować jankesów do militarnej interwencji. W 1824 r. wystarczyło, że mieszkańcy portorykańskiego Fajardo obrazili amerykańskich marynarzy, by okręty US Navy ostrzelały miasteczko, chcąc wymusić przeprosiny. Jako że Portoryko należało wówczas do Hiszpanów, a rok wcześniej prezydent USA James Monroe ogłosił doktrynę izolacjonizmu, zakładającą nieangażowanie się w sprawy Europy, to komandor David Porter – dowódca ataku – stanął przed sądem. Przez kolejne dekady głównym pretekstem amerykańskich militarnych interwencji zagranicznych była walka z piratami: marynarka USA ścigała ich na Sumatrze czy w Grecji. Co do zasady jednak pojęcie amerykańskich interesów było traktowane bardzo wąsko i by Stany Zjednoczone wysłały do odległych krain regularną armię, potrzeba było dopiero wojen światowych.

Od zakończenia II wojny i wybuchu zimnej wojny dbałość o amerykańskie interesy zaczęła obejmować walkę z zagrożeniami nie tylko realnymi, lecz i potencjalnymi. Nie tylko udowodnionymi, lecz i domniemanymi. Sposoby ich zwalczania przestały ograniczać się wyłącznie do odpowiedzi na agresję, obejmując również uderzenia prewencyjne. W ciągu ostatnich 30 lat Stany interweniowały zbrojnie za granicą częściej niż w sumie w ciągu wcześniejszych 190 lat istnienia. Kolejne akcje coraz trudniej było uzasadniać walką z bezpośrednim zagrożeniem. Prokurowano więc preteksty. Przyczyną inwazji na Irak (2003 r.) były dowody świadczące o tym, że kraj produkuje broń biologiczną (myśli o jądrowej), a gdy okazało się, że takiego oręża jednak nie ma, stwierdzono, że chodzi o obalenie dyktatora, wprowadzanie demokracji i obronę praw człowieka. Dzisiaj „altruistyczna” Ameryka chciałaby w ten sposób pomóc Wenezueli i Iranowi, obalając tamtejsze reżimy. Załóżmy, że to się uda.

Czy w ślad za interwencją jankesów pójdzie w tych państwach wzrost dobrobytu ich mieszkańców?

Siła statystyki

Bzdura, pomyślicie. Jak długotrwały konflikt zbrojny, a być może wojna domowa, która często bywa skutkiem zagranicznej interwencji, może przynieść rozwój? Gospodarka kwitnie wtedy, gdy sytuacja polityczna w kraju jest stabilna, a naszej fabryce i naszemu domowi nie grozi zniszczenie.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj