Brady wpadł na policyjny radar, gdy pędził po jednej z brytyjskich dróg w hrabstwie Oxford. Potrzebował aż pół kilometra, by wreszcie się zatrzymać. Policjanci nie chcieli słuchać żadnych tłumaczeń. Od razu zamknęli go w areszcie.
Sąd nie miał żadnej litości dla pirata. "Twoja jazda była bardzo niebezpieczna. Nie myślałeś o niebezpieczeństwie, na jakie mogłeś narazić innych" - tak w orzeczeniu mówił sędzia David Morton, skazując Brady'ego na 10 tygodni więzienia i zabierając mu prawo jazdy na trzy lata.
Ale na tym nie koniec kłopotów, których Brady narobił sobie szaleńczą jazdą. Jak twierdzi telewizja Sky News, pirat wyleciał z pracy w firmie wynajmującej auta. Bo porsche, warte prawie 100 tys. funtów (ponad 550 tys. zł), było firmowe, a on "pożyczył" je bez pozwolenia.