Reklama

Tel Tamer (Tall Tamer) znajduje się przy strategicznej drodze M4, która biegnie ze wschodu na zachód. Siły tureckie poinformowały, że zajęły drogę w niedzielę. Tel Tamer leży 35 km na południowy wschód od Ras al-Ain, jednego z głównych punktów tureckiej ofensywy, rozpoczętej w minioną środę.

Kurdyjska Autonomiczna Administracja Syrii Północnej i Wschodniej poinformowała w niedzielę w komunikacie, że armia syryjska ma "wyzwolić tereny", nad którymi kontrolę przejęli Turcy i wspierane przez nich syryjskie formacje opozycyjne.

Tymczasem przedstawiciel syryjskich Kurdów Badran Jia Kurd powiedział w poniedziałek agencji Reutera, że "wstępna wojskowa" umowa z władzami w Damaszku dotyczy rozmieszczenia sił wzdłuż granicy Syrii z Turcją, a kwestie polityczne strony omówią później.

Sprecyzował, że umowa dotyczy wkroczenia sił rządowych z obszarów granicznych z miasta Manbidż do Dajrik, znanego również jako Al-Malikijja, na północnym wschodzie Syrii. Powiedział, że kurdyjskie władze w północno-wschodniej Syrii były zmuszone szukać sposobów na ochronę regionu po tym, gdy USA "dały tam zielone światło" ofensywie tureckiej.

Ofensywa "Źródło Pokoju" ruszyła wkrótce po ogłoszeniu przez prezydenta USA Donalda Trumpa decyzji o wycofaniu żołnierzy amerykańskich z północnej Syrii.

W niedzielę Reuters pisał, powołując się na dwóch członków amerykańskiej administracji, że USA rozważają wycofanie z Syrii znacznej części amerykańskich żołnierzy w ciągu kilku dni.

Szef Pentagonu Mark Esper ostrzegł, że ofensywa Turcji w Syrii posunie się dalej, niż planowano, i zapowiedział, że siły USA wycofają się na południe, zanim wyjadą z Syrii. Esper poinformował, że prezydent Trump nakazał amerykańskim wojskom w północnej Syrii zacząć wycofywać się "jak najszybciej i jak najbezpieczniej". Nie powiedział jednak, że Trump nakazał żołnierzom opuścić Syrię, ale wydaje się to - jak pisze AP - kolejnym krokiem w strefie walk, gdzie z godziny na godzinę jest coraz mniej stabilnie.