Po przylocie na rzymskie lotnisko Fiumicino kardynał Krajewski oświadczył: Zwracam się do kardynałów, biskupów, prezbitrów, zakonników. Otwórzmy, poczynając ode mnie, nasze plebanie, klasztory, opactwa, by przyjąć co najmniej jedną rodzinę z obozów dla uchodźców na Lesbos, po to, by móc je wszystkie opróżnić.

- Środki są - zapewnił bliski współpracownik papieża Franciszka.

Kardynał Krajewski poinformował, że w maju w obozach na greckiej wyspie przebywało 7 tysięcy osób. Obecnie, jak dodał, jest ich 15 tysięcy, a wśród nich 800 dzieci bez opieki dorosłych. - Dzisiaj nie ma dla nich nadziei. Zatrzymuje się ona w Grecji. Żyją w trudnych, dramatycznych warunkach. To problem i wstyd dla Europy - powiedział jałmużnik.

W poniedziałek jego urząd poinformował, że Watykan we współpracy z rzymską wspólnotą świętego Idziego przyjmie 43 uchodźców z obozu na Lesbos. W poniedziałek polski purpurat pojechał po pierwszą 33-osobową grupę uchodźców ubiegających się o azyl.

Także w grudniu przyjedzie jeszcze następnych 10 osób, które otrzymają międzynarodową ochronę. Ten nowy korytarz humanitarny został utworzony w wyniku rozmów z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych Włoch - poinformował Watykan w nocie.

W kwietniu 2016 roku papież Franciszek podczas wizyty w obozie dla migrantów na Lesbos zabrał samolotem w drodze powrotnej do Rzymu trzy syryjskie rodziny, które zostały przyjęte następnie w Watykanie.

Trzy lata po tym wydarzeniu - jak wyjaśniono - papież poprosił kardynała Krajewskiego, by wrócił na grecką wyspę i przy tej okazji wyraził pragnienie dokonania następnego gestu solidarności i przyjęcia kolejnych uchodźców, w tym rodzin z Afganistanu, Kamerunu i Togo.