Pewien amerykański turysta zrobił właśnie najlepszy interes życia. Na monachijskim Oktoberfeście kupił skórzane spodnie z niespodzianką... dwoma tysiącami euro w kieszeni. Całodziennym zarobkiem roztargnionego sprzedawcy. Policja odmówiła poszukiwania szczęśliwego nabywcy. Sklepikarzowi pozostało tylko liczyć na jego uczciwość.
Amerykanin, pomiędzy jednym a drugim kuflem piwa, wszedł do sklepiku, w którym sprzedawane są tradycyjne bawarskie stroje. Kręcił nosem, przebierał, wybierał... I nagle zauważył skórzane spodnie, które miał na sobie właściciel sklepiku.
Klient nasz pan - pomyślał sklepikarz. Zdjął spodnie, zapakował i zainkasował kilkadziesiąt euro. Gdy klient opuścił sklep, przypomniał sobie, że w tylnej kieszeni sprzedanych przed chwilą portek miał 2 tysiące euro. Całodzienny utarg!
Powiadomiona policja nie zgodziła się na poszukiwanie turysty, tłumacząc, że powodem takiej akcji nie może być roztargnienie sprzedawcy. Zdesperowany właściciel sklepu wywiesił więc
ogłoszenie i liczy na to, że uda mu się odzyskać stracone pieniądze.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl