- – ocenił w rozmowie z PAP Prieobrażeński, rosyjski analityk mieszkający w Czechach.
- – zauważył.
Według Prieobrażeńskiego kolejne wydarzenia - takie jak sprawa Jukosu w 2003 r. (aresztowanie właściciela tego największego w Rosji przedsiębiorstwa naftowego i późniejsze przejęcie jego aktywów przez państwowy Rosnieft), powrót Putina na fotel prezydencki w 2012 r. (po czterech latach, kiedy prezydentem był Dmitrij Miedwiediew, a Putin sprawował funkcję premiera), aneksja Krymu i wybuch wojny w Donbasie w 2014 r. - wyznaczały wybrane etapy podporządkowywania sobie przez państwo kolejnych sfer życia.
- – mówił Prieobrażeński. Rok 2014 - aneksja Krymu i rozegrana wokół niej kampania propagandowa - miały, według analityka, dać społeczeństwu poczucie "sprawiedliwości dziejowej" i odwrócić jego uwagę od kryzysu gospodarczego, który rozpoczął się dużo wcześniej.
- – wskazał rozmówca PAP.
Według Prieobrażeńskiego Rosję czeka kolejne kilka lat "dokręcania śruby" i zwiększania kontroli nad "resztkami społeczeństwa obywatelskiego". - – podsumował analityk.
- – ocenił na łamach "Nowej Gaziety" opozycyjny polityk Grigorij Jawliński.
- – wskazał Jawliński.
W efekcie, jak pisał, "trzy dziesięciolecia po upadku ZSRR doprowadziły kraj do systemu politycznego, opartego na niezmiennej władzy jednej, dominującej grupy wyższej biurokracji (…), która uniemożliwia zmianę grupy rządzącej bez zniszczenia samego systemu (…) i głębokiego kryzysu politycznego, działającego na rzecz własnej reprodukcji i wykluczającego naturalną ewolucję czy reformowanie się w reakcji na zmieniające się okoliczności".
Podsumowując na portalu Radia Swoboda sytuację ekonomiczną Rosji w ciągu minionych 20 lat, dziennikarz Aleksandr Ryklin wskazał, że rosyjską gospodarkę "utrzymywały na powierzchni" dwa główne czynniki – wysokie ceny ropy i absolutna lojalność dużej części ekspertów gospodarczych i finansowych, nazywanych "liberałami systemowymi". "To właśnie oni jeszcze w 2000 r. rozpoczęli pierwszą falę reform, która zapewniła wzrost gospodarczy, poprawę klimatu biznesowego i poziomu życia" – napisał Ryklin.
"Jednak główny cel, o którym mówiono już wówczas – dywersyfikacja gospodarki rosyjskiej, zmniejszenie jej uzależnienia od eksportu surowców - nie został osiągnięty" – wskazał.
Na pytanie, dlaczego rosyjska gospodarka nie była zdolna do rewolucyjnej przemiany w warunkach idealnej koniunktury zewnętrznej, Ryklin odpowiedział słowami znienawidzonego w Rosji liberalnego ekonomisty Jegora Gajdara, autora reform gospodarczych lat 90.: "Autorytarny model zarządzania państwem wcześniej czy później wchodzi w sprzeczność z gospodarką liberalną. I jest to sprzeczność nie do pokonania".
"Potwierdzeniem tej tezy jest gwałtowny wzrost obecności państwa w gospodarce, przejmowanie najważniejszych sektorów pod całkowitą kontrolę" – ocenił autor artykułu.
Według wielu ekspertów zmiany w polityce zagranicznej Rosji i sięgnięcie po agresywną, konfrontacyjną retorykę również były podporządkowane sytuacji wewnętrznej. Rosnąca wrogość wobec Zachodu, budowanie obrazu Rosji otoczonej przez nieprzyjaciół, w końcu realne działania militarne poza granicami kraju - aneksja Krymu, wojna w Gruzji i Donbasie oraz interwencja w Syrii – mają być, w ich opinii, metodą odwrócenia uwagi od problemów wewnętrznych, sposobem na zmobilizowanie społeczeństwa i jego poparcia dla działania władz. Potwierdzały to wyniki sondaży, według których notowania prezydenta w każdym z tych przypadków się poprawiały.
Siergiej Utkin, politolog z Instytutu Gospodarki Światowej i Stosunków Międzynarodowych Rosyjskiej Akademii Nauk (IMEMO RAN) argumentował w rozmowie z PAP, że z punktu widzenia "zwykłego Rosjanina" kluczowe dla oceny rządów Putina nie są jednak sprawy międzynarodowe, nawet jeśli są silnie wsparte przez kampanię propagandową w mediach, a jego własna sytuacja i poziom życia.
- – ocenił ekspert.