Straty liczą też Kurdowie. W ataku zabitych zostało 23 rebeliantów. Były to pierwsze tureckie ofiary śmiertelne od środy, kiedy parlament w Ankarze zezwolił siłom wojskowym na przekraczanie granicy z Irakiem. W ten sposób tureckie wojsko chce zniszczyć obozy kurdyjskich separatystów z Partii Pracujących Kurdystanu.

Według tureckiej armii, w przygranicznych kryjówkach na północy Iraku może ukrywać się do czterech tysięcy rebeliantów. Prezydent USA George W. Bush stwierdził, że Turcja nie powinna podejmować akcji zbrojnej w północnym Iraku. Także Komisja Europejska wyraziła nadzieję, że Turcja uszanuje terytorialną integralność Iraku.

Od roku 1984 Partia Pracujących Kurdystanu toczy z tureckimi siłami bezpieczeństwa walkę o autonomię południowo-wschodnich regionów kraju. Konflikt pochłonął dotychczas około 30 tysięcy ofiar.