Były łzy szczęścia, wielkie wzruszenie i radość. Tysiące koreańskich rodzin, rozdzielonych granicą między komunistyczną Północą i kapitalistycznym Południem, w końcu się spotkały. Bliscy rzucali się sobie w ramiona po ponad 50 latach rozłąki. Północnokoreański reżim zgodził się na spotkanie, bo w zamian dostał żywność.
Rodziny z Południa mogły przyjechać do krewnych z Północy tylko z krótką wizytą. Przez trzy dni rodziny, z którymi historia obeszła się tak dramatycznie, mogły być razem w górskim kurorcie Kumgang. Oba państwa od czasu wojny z lat 1950-1953 odgradzają pola minowe.
Dyktator Kim Dżong Il, który zobowiązał się zamknąć swe instalacje jądrowe w zamian za dużą pomoc gospodarczą, zezwolił łaskawie także na spotkania rodzin. Ale i to nie za darmo. Korea Południowa ma w zamian dostarczyć głodującej Północy ryż i nawozy pod uprawy rolne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|